Karpacz - Karpacz-tyrysci

Karpacz Postanowiliśmy z rodzicami połazić po górach, więc pojechaliśmy do Karpacza. Nasi staruszkowie jeszcze za czasów studiów lubili takie wędrówki, więc i nam się to udzieliło. Na chybił trafił zapukaliśmy do schroniska Karpacz i zostaliśmy przyjęci. Bardzo solidny turystyczny standard, wszędzie czysto, a co najważniejsze możliwość korzystania z kuchni. Nie mieliśmy co prawda zamiaru chodzenia po samym Karpaczu, ale mój brat, który jeszcze nie widział kościółka Wang chciał go zwiedzić, więc my razem z nim. Po tym, jak zobaczyliśmy tą naprawdę unikalną budowlę, opuściliśmy Karpacz i weszliśmy na szlaki. Zdobyliśmy znowu z bratem punkty na GOT, on już ma srebrną odznakę i zbierał na złotą, a ja dopiero zaczęłam, więc uzbierałam na brązową. Przeszliśmy obok wszystkich bardziej znanych schronisk górskich w Karpaczu, widzieliśmy te grupy skalne, które warto zobaczyć i gdyby nie to, że brat skręcił nogę w kostce, to pobyt nasz przedłużylibyśmy jeszcze co najmniej o dwa dni. I tak było warto.
podobne:


Totalny rekaks: Świeradów Zdrój - SPA