Mielno - październikowe przechadzki

W pensjonacie Mielno było nam doprawdy cudownie. Po sezonie całe Mielno było jak uśpione. Samych stałych mieszkańców nie ma tu za wiele, a większość obiektów funkcjonuje sezonowo. Ten pomysł urlopu w październiku zrazu nie spodobał mi się, ale przyznam, że moje obawy były całkiem niepotrzebne i bezpodstawne. Doceniłem nawet zalety wypoczynku nad morzem, gdy nie ma już żadnych gości. Dosłownie na plaży nieraz byliśmy tylko my z żoną. Czasem zdarzali się jacyś inni spacerowicze, którzy przypominali nam o istnieniu zewnętrznego świata, ale i tak nam to zbytnio nie przeszkadzało. Do Mielna przyjechaliśmy całkiem przypadkowo i jak to zwykle w naszym przypadku bywa, z rekomendacji. Tyle nieodkrytych, pięknych miejsc, które jeszcze trzeba zobaczyć. Na pewno teraz będziemy z żoną dalej propagowali cudną okolicę Koszalina. Pobyt w Mielnie minął nam nadspodziewanie szybko. Wykorzystaliśmy go bardzo dobrze. Dużo spacerowaliśmy, dobrze się w końcu wysypialiśmy, przeczytałem kilka książek, a co najważniejsze podreperowałem swoje zdrowie. Żona z utęsknieniem czeka na następny wyjazd nad morze.


Totalny rekaks: Świeradów Zdrój - SPA